Press "Enter" to skip to content

Jericho Sirens (Hot Snakes)

Tegoroczna zima była nadzwyczajna. Szarzyzna polskiego krajobrazu wydawała mi się bardziej szara, a nijakość bardziej nijaka. Kęs po kęsie, otaczająca mnie aura brutalnie wyżerała ze mnie resztki sił witalnych. Potrzebowałem słońca, najlepiej w kroplówce. Potrzebowałem impulsu do natychmiastowego wykrzesania życiodajnej energii. Podłoże było wyjątkowo podatne…

Wraz z pojawieniem się pierwszych ciepłych dni napłynęły nowe dźwięki od Hot Snakes. Wystarczyła iskra. Czyste, naturalne oszołomienie. Otwierający album numer „I need a Doctor” był jakby potwierdzeniem, że odnalazłem właściwe, tak wymodlone wybawienie. Później już było tylko lepiej. Krótkie, bezwzględne rock’n’rollowe piosenki działają jak strzały w pysk na ocucenie. Brzmienie dzwoniącego telecastera i skrzeczący głos Ricka Froberga wspaniale tu współgrają. Pojawiające się gdzieniegdzie rytmiczne zawijańce nie są wykombinowane na siłę, lecz uwydatniają naturalną dynamikę poszczególnych kompozycji. Cieszę się, że ta perełka trafiła do mnie w odpowiednim czasie. Polecam wszystkim szukającym mobilizacji do powstania z zimowego snu.

Rok wydania: 2018

Ulubiony numer: „Psychoactive”

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *