Press "Enter" to skip to content

Pierwsza bacówka

Jakiś czas temu wygrzebałem z plecaka starą kliszę. Oblepiona farfoclami, musiała tkwić tam dość długo. Zaraz sobie przypomniałem co za cudeńka skrywa tajemniczy film. Pobiegłem do punktu foto, kilka dni później odebrałem zdjęcia na płycie CD. Gdzie ja to odpalę? Aby się ten kompakt nie oblepił znowu okruchami zapomnienia na dnie plecaka, zawziąłem się i znalazłem starą stacjonarkę.

Nasz pierwszy wypad do bacówki na zboczach Turbacza. Piękna przyroda, wspaniali ludzie, kąpiele w strumyku, leżenie na trawie, tańce w deszczu, ciepłe wieczory przy wódeczce i bundzu. Byliśmy tam jeszcze później wiele razy, miejsce marzeń z widokiem na kochane Taterki.

Drewniany domek, woda ze studni, światło świec, dzień dziecka codziennie.

Kadr z polskiego filmu z moją żoną w roli głównej.

Taki widok na Taterki.

Malarstwo renesansowe.

Wino, kobiety, sadzawka i śpiew.Rusałki…

…i inne leśne stwory.

Niedźwiedzie wygrzewają się przy wodopoju.

Ze śpiewem na ustach, z sercem na dłoni.

Wiedźmy odprawiają swe gusła.

Dziewczyny pichcą kanapki.

Ostatni haps jajówy.

Piknik.

Piknik, od przodu.

Wiedźmy odprawiają czary.

Jeden robi, reszta patrzy.

Mati przy robocie.

Były nawet zaręczyny na polance.

„Ten spadł na ziemię to będzie dla ciebie, kochanie”

4 razy na NIE.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *