Press "Enter" to skip to content

Dobry wieczór i dobranoc.

Chodzi o to, żeby pisać. Pisać, a później czytać to co się napisało, bez zażenowania. Nie żeby treść miała być żenująca, chodzi raczej o podejście. O zaakceptowanie tego, co w danej chwili chce się napisać. Zaakceptowanie tego, co ma się w głowie, jakim się jest.

Postaram się pisać po swojemu i być sobą, chociaż nie do końca wiem, co to „być sobą” znaczy. Czy „bycie sobą” to nie jest przypadkiem umiejętność zwinnego nakładania masek i odpowiedni ich dobór w zależności od sytuacji i towarzystwa? Siedzę półnagi z kretyńską twarzą przyklejoną do ekranu, nikt mi teraz nie towarzyszy, więc chyba możemy uznać, że jestem sobą.

Dochodzi północ, jutro jedziemy z M. do Warszawy. Zabiera się z nami S. To moja stara znajoma, ostatni raz widzieliśmy się kilka lat temu, piliśmy piwo w Kanie i S. dziwiła się, dlaczego jestem gruby. Trochę schudłem od tamtego czasu, więc liczę jutro na jakiś komentarz.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *